Pumeks i worek na kasę czyli rad kilka przed wyjazdem do Mjanmy/Birmy

Pomyślałam sobie, że zanim wrzucę pierwszą relację z Mjanmy/Birmy, napiszę kilka rad i spostrzeżeń, które można wziąć pod uwagę jadąc tam pierwszy raz.

Jeśli Wam, tak jak i mi, marzy się Pagan, jest to ostatni dzwonek. Jechać teraz! Obecnie Birma, będąc jednym z najszybciej  rozwijających się krajów Azji Południowo-Wschodniej, zalewana jest przez tłumy turystów i trudno o spokojne miejsca, gdzie można zobaczyć prawdziwe życie mieszkańców. Nie będzie miejsca na intymność czy samotny zachód słońca nad Pagan. Chyba, że poszukamy bardzo odległej świątyni. Dziś większość wschodów i zachodów wygląda tak.

Najpierw wiza. Bez niej nie wjedziemy.

WIZA

Nie ma w Polsce ambasady Republiki Mjanmy. Najbliżej Polski wizę możemy załatwić w ambasadzie w Berlinie. Będąc w Tajlandii, możemy dostać ją w Bangkoku w tamtejszej birmańskiej ambasadzie. Jest też trzecia opcja-najwygodniejsza. Wchodzimy na oficjalną stronę rządową i wypełniamy wniosek online. Skanujemy przedtem swoje zdjęcie i wklejamy je do wniosku online. Cała procedura jest banalna. Potem jeszcze przelew. My płaciłyśmy po 50 euro. Cena może się w każdej chwili zmienić lub zniknąć. Tu link do oficjalnej strony rządowej:

Wiza

A więc, wypełniamy dokument, wysyłamy elektronicznie i po kilku dniach otrzymujemy na maila dokument, który drukujemy i okazujemy na granicy, lotnisku. Jeśli jesteśmy leniwi, nie mamy czasu, boimy się, że nie damy rady i mamy dużo pieniędzy, to załatwiamy formalności przez firmy specjalizujące się w załatwianiu wiz. Za opłatą zrobią wszystko za nas. Znajdziecie ich sporo w Polsce. Trzeba pamiętać, że data wystawienia wizy jest istotna. Nie będzie ona ważna wiecznie. My załatwiałyśmy swoją na świeżo. Na decyzję czekałyśmy możne dwa dni.

LOT DO RANGUNU

Jest wiele świetnych wyszukiwarek lotów. Dodatkowo mamy jeszcze strony jak fly4free , na których jest mnóstwo informacji o tanich lotach. Zwłaszcza poza sezonem suchym, mamy sporo tanich połączeń z Azją Południowo-Wschodnią. Jeśli nie chcemy, by nam się lało na głowę, do Birmy lecimy naszą zimą. Styczeń i luty to dobre miesiące. W zimie 2017 nie było żadnych promocyjnych połączeń z Birmą, więc znalazłyśmy tańszy bilet do Bangkoku z Berlina przez Abu Dhabi. Za około 1800 złotych, w dwie strony.

LOTNISKA W BANGKOKU

Potem szybko sprawdziłam na AirAsia czy są połączenia Bangkok-Rangun. Były! Do Rangunu dość tani, za jakieś 200 złotych. Powrotny był droższy-około 400 złotych. Najważniejsza rzecz to zgrać połączenia, zostawiając margines na opóźnienia i co najistotniejsze-dojazd w Bangkoku z jednego lotniska na drugie. Leciałyśmy liniami Etihad, które to lądują na  Suvarnabhumi Airport. Z tego lotniska należy przejechać na inne lotnisko-Don Mueang. Dojazd jest banalny. Na Suvarnabhumi pytamy o transfer na Don Mueang. Obsługa kieruje nas do jednego z wyjść. Mijamy napalonych taksówkarzy, którzy powiedzą, że autobusu już nie ma. Nie słuchamy ich. Autobusy są co pół godziny. I to darmowe. Panu, co siedzi przy przystanku, pokazujemy bilet lotniczy z Don Mueang. Pan robi nam pieczątkę na ręce i wsiadamy do autobusu. Rzucamy się na siedzenie skokiem tygrysim, bo podroż trwa do dwóch godzin. Niewiele zobaczymy z Bangkoku. Podróż wiedzie autostradami, wzdłuż których jest sporo bilbordów informujących nas, że Budda to nie dekoracja, a zmarły król długo będzie w pamięci Tajów. Pozostałe widoki to wieżowce. Można spać.

Przypominam tu wyszukiwarki, z których głownie korzystam szukając połączeń. skyscanner lub momondo

Skyscanner jest fajny, ponieważ wylot można wyszukać z danego kraju, nie z miasta. Można nastawić cały miesiąc i patrzeć, którego dnia jest taniej. Można szukać bezpośrednich połączeń z Rangunem bądź Mandalaj albo przez porty obok. Jak na przykład Bangkok.

TRANSPORT TAM i PORUSZANIE SIĘ

Z miasta do miasta to banał. Każdy recepcjonista pomoże, jak sami nie umiemy dojść na dworzec i kupić bilet. Można też kupić bilety online. Są dziesiątki przewoźników. Jest z czego wybierać. Są dzienne i nocne linie. Lepsze i gorsze autobusy. Dobrze jest powiedzieć taksówkarzowi z jaką firmą będziemy podróżować. Rozmiary niektórych dworców są imponujące. Taksówkarze nie przestawali nas zadziwiać doskonałą znajomością topografii dworców. Zawsze podwozili nas pod same drzwi autokaru. A dworzec był jak małe miasteczko. A do środka zabieramy czapkę, szalik, skarpety i korzystamy z oferowanych kocyków. Podróż autobusem dla Birmańczyka to zimowy folklor. Po co jest w końcu klima?

Po mieście można jeździć motorikszą, autobusem, taksówką, a nawet powozem ciągniętym przez woły.

Najodważniejsi mogą wynająć skuter. Bez niego nie obejdzie się w Pagan. My wzięłyśmy Pana na motorze z przyczepką dla dwóch osób.

Na co dzień sporo chodziłyśmy. Bardzo przydała się aplikacja MapsMe. Nie trzeba mieć internetu, tylko wcześniej darmowo pobrać samą aplikację i mapki. Korzystamy bez wifi i internetu. Tylko przy włączonej lokalizacji. W prawdzie kilka knajp mimo obecności na mapce już nie istniało, ale zabytki tak.

WALUTA

Do Birmy bierzemy ze sobą dolary. Na euro patrzyli niechętnie. W większości hoteli, kantorów brali od nas dolce w każdym stanie. W jednym hotelu w Kalaw pani właścicielka, z nabożną czcią, skanowała paluszkiem każdą zmarszczkę i po znalezieniu kropeczki na rogu banknotu, odmówiła nam jego przyjęcia. Mimo naszych debilnych uśmiechów i pokazywania jej w jakim stanie daje nam birmańskie pieniądze. Nie pomogło. Dolar z kropeczką, to nie dolar.

Kursy między kantorami i bankami różnią się. Chodzić szukać i porównywać. Z cinkciarzami nie gadałyśmy. Z karty nie korzystałyśmy. Na pewno można. Bierzemy jeszcze bardzo duży portfel. Za dolara dostaniemy ponad 1300 kyatów. Do naszego worko-porfela musi zmieścić się czasem tyle.

DOSTĘPNOŚĆ TOWARÓW

Czasy gdy Birma była zacofana minęły. Oczywiście nadal jest sporo biedy, ale mając pieniądze dostaniemy wszystko. Świadomość Birmańczyków zmienia się. Chcą robić interesy. Idą w stronę konsumpcji. Ekologia czy duchowość idą w odstawkę. Dla młodzieży liczy się dobry smartphone z funkcją selfie i modne ciuchy.

LUDZIE

Ludzie są otwarci, serdeczni, pomocni, dobrzy, ach…. Naprawdę! W każdym kraju znajdziemy tych z jasnej i ciemnej strony mocy. Po prostu trzeba uważać. Nam się udało spotkać samych cudownych, ciepłych i fajnych ludzi. Mających już dość życia w biedzie za czasów junty. Chcą iść do przodu.W większości restauracji i hoteli obsługiwały nas dzieci. Te często są jedynymi żywicielami rodziny.

W każdej świątyni poznamy przede wszystkim mnichów, nawet tych sezonowych. Może trafić się dobrze mówiący po angielsku, który chętnie opowie o swoim życiu i buddyzmie.

Wiele rodzin oddaje też swoje dzieci na jakiś czas do zakonów. Oprócz wyżywienia, dzieciaki dostają też edukację. Często jednak muszą zbierać datki na ulicy od przechodniów. 

JEDZENIE

Birmańczycy kochają jeść. Jedzą wszędzie. I ja kocham jeść. Jak tu więc nie kochać Birmańczyków. Trzeba tylko przyzwyczaić swoje duże D do małych stołeczków w ulicznych knajpkach.

Owoce i warzywa są na każdym kroku. Można tez się delektować kokosami i trzciną cukrową. Knajpy są każdej kategorii i czystości. Chodzić i przebierać w menu i jeść.

A dostaniemy wszystko. Kuchnię indyjską, chińską, pizzę, placuszki, sałatki, ryż i mniam mniam pieczone szczury.

Warto jest też napić się piwa.

BETEL

Jedna z najstarszych na świecie używek o działaniu orzeźwiająco-odurzającym i wspaniale kolorującą zęby na czarno. Podobno zabija też pasożyty przewodu pokarmowego.

Głównym składnikiem są liście pieprzu żuwnego (betelowego), nasiona palmy areki i wzmacniające działanie betelu mleko wapienne lub pokruszone muszle małży. Można tez dodać wszelkie przyprawy dla smaku na przykład cukier, owoce.

Betel zabarwia też ślinę na czerwono, stąd obecność tabliczek na mieście z zakazem plucia betelem.

ŚWIĄTYNIE/BUTY/PUMEKS

Jeśli nie jest się jeszcze „zbudzdzonym” i człowiek widział mało, to na początku jest WOW.  Po jakimś czasie wszystko wygląda podobnie. Dla osoby, która nie przybywa tam w celach modlitewnych  i nie rozumie podstawowej symboliki ważne jest lekkie oczytanie i obserwacja wiernych.

Owszem są piękne stupy, posagi Buddy i świątynie i niejedna potrafi zaskoczyć klimatem, ale należy je dawkować. Nie wszystkie naraz jednego dnia. Przy wejściu, po zakupie biletu, dostaje się naklejkę. Dzięki niej można wrócić po paru godzinach i ponownie obejść teren.

Można wejść na teren każdej świątyni. Jednak w wielu jest zakaz dla kobiet zbliżania się do posągu Buddy lub wchodzenia na wyznaczony teren świątyni. 

Z rzeczy technicznych najważniejsze jest pamiętać, że każdy kompleks ma kilka wejść. Ze wszystkich stron świata. Nie są to małe budynki. Przy wejściu zostawiamy buciki (najlepiej japonki, bo będziesz je ściągać sto razy dziennie). Od razu zapamiętujemy z której strony świata są nasze buty, by potem godzinę ich nie szukać. Można też schować je do plecaka i wtedy mamy luz. W plecaku mamy też mokre chusteczki. Chodząc po całym terenie świątyni na boso, stąpamy po gruzie, piasku, kupach gołębi. Nasze nogi będą czarne. A w hotelu mamy  gruby papier ścierny i polerujemy, polerujemy. 

W świątyniach znajdziemy też sklepiki z rękodziełem, a dla zmęczonych schody ruchome.

Ogólnie do świątyni zakładamy schludny strój. W koszulce na ramiączkach i szortach nie wejdziemy. Można jednak wypożyczyć chusty.

W każdej świątyni napijemy się też wody. Piłyśmy, nic nam nie było.

EKOLOGIA i ZWIERZĘTA

To kraj rozwijający się. Wiele osób cierpi z niedożywienia. Nikomu w głowie ekologia czy zwierzaki. Plastikowe śmieci rzuca się wszędzie, a potem takie morza chemii po prostu pali. Wszechobecni są też handlarze małymi ptaszkami, nawet sowami. Wypuszcza się je z klatek jako dobrą wróżbę. Ogólnie los zwierząt jest ciężki. 

WIFI

Dostępne, ale wolne.

HOTELE/HOSTELE/PENSJONATY

Bez zarzutu. Tańsze po rozmowie w recepcji niż przy rezerwacji online.

THANAKA

Po wylądowaniu na pewno zauważymy, że kobiety i dzieci mają wysmarowane na biało twarze. To thanaka, proszek z drzewa Murraya exotica . Pasta powstaje po roztarciu drzewa na kamieniu i dodaniu wody. Nakładana jest na twarz w celu ochrony skóry przed promieniowaniem słonecznym.

Jeśli jeszcze coś mi się przypomni, to pewnie dopiszę. To są ogólne wrażenia i rady. Wkrótce wrzucę relację z kolejnych miast. Rangun będzie pierwszy.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *